Liczba wyświetleń bloga.

niedziela, 29 grudnia 2013

Po świętach.

    Hej, i jak tam u Was, po świętach? Ja muszę przyznać,że prezenty dostałam całkiem spoko. Ale cóż, nie czułam tej świątecznej atmosfery w tym roku, ale o tym już pisałam. Ogólnie,to wigilia mi się nie podobała, mało tego,że trzeba dzielić się opłatkiem, to byłam u tej 'drugiej' babci, gdzie nie znałam połowy osób,eh. Nieważne, a co Wy dostaliście? Mam nadzieję, że coś 'fajnego'.
   W pierwszy dzień świąt byłam u cioci. Najbliższa rodzina, wspólny obiad, itp. Sztucznie trochę. Ale nie narzekam, było na pewno sto razy lepiej, niż na wigilii.
   W drugi dzień świąt przyjechała do nas rodzina, która mieszka troszkę daleko. Kiedy się o tym dowiedziałam, to raczej nie skakałam z radości... Otóż, zazwyczaj przyjeżdża z nimi mój kuzyn. Starszy kuzyn, którego z całego serca nie lubię. ZAWSZE, ale to zawsze, jak u mnie jest, wybucha kłótnia. Z jego winy najczęściej. No i co? Tym razem bez niej też się nie odbyło. Najlepsze jest to,że poniżał mnie przy innych kuzynach i kuzynkach, nikt mi nie pomógł, pomagali jemu :)))) Miło. No cóż, trochę zabolało, wiadomo, że słowa bardziej bolą, niż gdyby miał mnie uderzyć. Później nie miałam już siły już się z nim kłócić, ale zaczął obrażać mojego idola, więc nie wytrzymałam. Dobra, nieważne.
   POZDRAWIAM :*

niedziela, 22 grudnia 2013

halo!:*

To ten, robię Ci włama, bo chciałaś i ten i no. Wiesz, że kocham Cię strasznie, księżniczko? Nie wiem co bym bez Ciebie zrobiła, jesteś najważniejsza dla mnie. Nie wyobrażałam sobie, że mogłabym spotkać taką osobę, aww, dziękuję Ci, że jesteś. NIE BĘDĘ ZAMULAĆ, JESTEŚ CIPKĄ I JESTEŚ GŁUPIA I MNIE KOCHASZ I ŚMIERDZISZ OGÓRKAMI. CHCIAŁABYM TAK STRASZNIE CIĘ W KOŃCU ZOBACZYĆ, ZMACAŁABYM CIĘ CAŁĄ, AŻ BYŚ MIAŁA MNIE DOSYĆ. TEN NO, POZDRÓW ODE MNIE JUSTINA, JAK TAM KOŁO CIEBIE TERAZ SIEDZI, ZEPSUŁAM SOBIE WŁAŚNIE MÓZG, BO OGLĄDAM JAKIEŚ ŚMIECI I JEM MOJE SŁODZISZKI, WIĘC NIE ZDZIW SIĘ JAK COŚ TU ZROBIĘ. KOCHAM CIĘ, PIZDECZKO

Święta...

Hm, każdy teraz o świętach. Jak to cudowie będzie, jakie prezenty dostaniemy, pasterka, kolacja itp. Eh, niestety-ja świąt nie czuję. Zero śniegu, zero atmosfery. W sumie,to każdy jest dla siebie na siłę miły. Tak sztucznie jest, chociaż lubię gwiazdkę:) Cóż, może za rok będzie lepiej. Chciałabymżeby chociaż trochę śniegu spadło. Przed chwilką na Twitterze napisałam wesołcyh świąt wszystkim i moje interakcje ożyły. Jak to miło :) A z racji tego,że już we wtorek wigilia, to wszystkiego dobrego,dużo zdrowia,spotkania idoli, wymarzonych prezentów pod choinką i spełnienia marzeń, kocham Was,bardzo. Każdego z osobna, najmocniej, jak umiem. Jeszcze raz, wesołych! :) Ps. mam nadzieję, że nikt nie jest zagrożony :DDD Pozdrawiam.

piątek, 20 grudnia 2013

Sala Samobójców.

    Na wstępie chciałam powiedzieć, że dzisiejszy post będzie dotyczył chyba każdemu znanego filmu pt. "Sala Samobójców". Jak dla mnie film jest świetny. Doskonale pokazał świat, w którym żyje dzisiajsza młodzież. 
   Nie będę Wam opowiadać całego filmu, bo to nie miałoby sensu, jeżeli chcecie, to obejrzyjcie go sobie. Wracając. Dominik pięknie opowiada o życiu, kiedy pani doktor z nim rozmawia, prawda? Bardzo spodobał mi się ten moment. Chłopak stara się zdobyć tabletki dla Sylwii, która polubił, mocno polubił. Była mu bliska,ale dziewczyna chciała się zabić. Planowała to z innymi graczami, już dawno. Nabrała odwagi i chciała zrobić ten krok. Chciała się zabić. Spójrzcie, kiedy Dominik ma już tabletki i ojciec odłącza mu internet, jak się czuje? Jest dumy z tego, że już niedługo zaniesie je Sylwii? Że wkrótce jego przyjaciółka odbierze sobie życie? Nie, jest załamany. Wychodzi, ma tabletki, idzie na impreze. Kazała mu czekać przy barze. Dominik nie widzi jej i idzie do toalety. Powoli zaczyna wyrzucać tabsy. Jednak, zostawia jedną na swojej ręce. Przygląda się jej, po czym połyka ją. Hm... Wkrótce bierze garść, popija je piwem, tak jak chciała zrobić to Sylwia i wychodzi z toalety. Tabletki zaczynają działać, spotyka całującą się parę w łazience. Nagrywa ich, zaczyna 'świrować'. Niedługo później to dwójka młodych ludzi nagrywa staczającego się Dominika. Nastolatek wychodzi z toalety, siada przy barze i nagle widzi Sylwię. Patrzy na niego zachęcająco. Podszedł do niej, zaczęłi tańczyć i pocałowali się, chłopak chyba uświadomił sobie,co zrobił, ponieważ łza spłynęła mu po policzku. Następnego dnia wszycy z Sali Samobójców czekają na Dominika, Sylwia zaczyna się martwić,dlaczego tak długo go nie ma. Na konto chłopaka wchodzi jego mama z wiadomością, że jej syn nie żyje. Wszyscy gracze wylogowują sie. Zostaje tylko Sylwia, ale po chwili wybiega z domu i zaczyna plakać. Na końcu filmu jest pokazane,jak Dominik w ostatnich chwilach jego życia próbował jeszcze się ratować, wkładając palce do gardła,ale to na nic. Płakał,kazał dzwonić po jego rodziców. Niestety-zmarł. 
   Myślę,że ludzie zrobili z Dominika kogoś, kim  pewnie nigdy niechciałby być. To oni go zabili. Rodzice nie interesowali się nim,wiecznie zaprawcowani. Otwórzcie oczy. Spójrzcie,co się dzieje. Być może ktoś z Waszych znajomych potrzebuje pomocy. To wszystko przez ludzi. 

sobota, 7 grudnia 2013

Dawno mnie tu nie było.

Wybaczcie,że nie pisałam,ale byłam zajęta, dużo nauki, i tak dalej. Święta już niedługo *-*, jaram się jak cholera, ale... właśnie, jest to "ale". U mnie to w ogóle nie ma śniegu. Padało raz, przez 3-4 godz, ale po 5 minutach niczego nie było... Ostatnio miewam różne nastroje, to mnie denerwuje, bardzo. Jest ok, a za chwilę pragnę umrzeć, też tak macie? Ciągle rozmyślam o minionych wakacjach. Dlaczego osoba,którą kocham, bardzo,bardzo mocno kocham, ma mnie gdzieś? Dlaczego się mną już nie interesuję? Było okej, a z dnia na dzień przestała się odzywać... Jak mogła mi to zrobić? Gdzie popełniłam błąd? Wątpię, że to czytasz, wątpię, że ktokolwiek to czyta, ale jeżeli już to robicie, to wiedzcie, że codziennie płaczę. Siadam i płaczę, nie mogę przestać. Może i się użalam nad sobą,nieważne,po to mam tego bloga. Jedyną osobą,która ratuje mi życie jest Justin, ale dobra. Wracając, dlaczego on mi to robi? Nie jestem zabawką, którą można się pobawić, a później iść do innej... Wiecie co? On to robił specjalnie, naprawdę. Pamiętam jeszcze te 6 słów,kiedy je wypowiedział, załamałam się. To był koniec, jedyne czego pragnęłam,to wrócić do pokoju, wskoczyć pod kołdrę i zacząć płakać. Żałuję teraz,że nie cofnęłam się i nie powiedziałam mu,jak bardzo mnie rani. (szedł z kolegą). Eh... Tak, to było w wakacje,nadal nie potrafię o nim zapomnieć. Kocham Cię, słyszysz? To tak cholernie boli... Dobranoc wszystkim:)