Całkiem niedawno śniły mi się naprawdę cudowne sny. Chciałabym je opisać :)
1) Zacznijmy od tego, że we śnie jechałam z siostrą samochodem, do babci. Rozmawiałyśmy. Dłuuugo rozmawiałyśmy. Przejeżdżałyśmy przez las i nagle na drogę wyskoczył nam jakiś mały krasnal. Okeej, stanęłyśmy, to "coś" podeszło do nas. Po chwili stworzenie jakby "urosło" i stanął przede mną Justin Bieber. Tak, tak schiza, wiem. Ale co było dalej? Później wszedł ze mną do samochodu, nadal nie mogłam wydusić z siebie słowa. Ale jak ogarnęłam się, wtuliłam się w Jusa, zaczęłam sobie robić z nim zdjęcia. Za chwilę obudziłam się ;') Awww, jeju, ten sen był taki piękny. Szkoda,że tak szybko się skończył :c
2) Szłam na spacer, po asfalcie. Gdy tak szłam, rozmyślałam o Justinie. W oddali zobaczyłam dość dużą grupę ludzi, chyba coś krzyczeli. Podeszłam do nich. Gdy byłam już blisko, wszystko słyszałam. Skandowali "Justin, Justin!". Nie wiedziałam, co się dzieje. Zapytałam jednej dziewczyny o co chodzi. Odpowiedziała mi, że zaraz ma być tu Bieber. Chce się spotkać z fanami, którzy nie mieli okazji go zobaczyć na żywo. Fuck, Justin, u mnie na wsi? o: Tyle ludzi? Bez policji, bez ochrony, bez niczego?! Raj. Każdy był ustawiony obok siebie. Nie czekałam długo. Szybko zobaczyłam wysokiego chłopaka, o brązowych włosach. Byłam pewna, że to Justin. Łzy zaczęły napływać mi do oczu. Nie wierzyłam, że to się dzieje naprawdę. Podchodził do fanek i do fanów, rozmawiał chwilkę, robił sobie z nimi zdjęcie, przytulał i szedł dalej. Boże. Zadzwoniłam po koleżankę jeszcze przed jego przyjściem. Nie wierzyła, ale przyszła. Była tak samo podekscytowana, jak ja. W końcu, Justin był już tak cholernie blisko mnie. Jeszcze tylko moja koleżanka i jakaś dziewczyna, jeju. Wyłam jak opętana. W końcu podszedł do mojej koleżanki, bardzo się ucieszyłam wraz z nią. Nadeszła moja kolej, stanął przede mną, zapytał chyba jak leci. Oczywiście w śnie, mówił po angielsku, ja też odpowiedziałam coś po angielsku (w śnie .___. XD) Zrobiłam sobie z nim zdjęcie. Objęłam go, a on mnie. Ciekawe uczucie. Trzymać swój cały świat w ramionach. To coś pięknego. Niespotykanego. Przecież Justin jest dla mnie wszystkim.Wracając. Później jeszcze długo stałam, aż skończy spotkania ze wszystkimi fanami. Tak strasznie płakałyśmy z koleżanką. Całe roztrzęsione. Jeju. Justin, co Ty ze mną robisz? :) Gdy skończył, pojechał gdzieś, ale jeszcze pożegnał się ze wszystkimi, chyba coś powiedział. Ogarniałam się przez godzinę, z resztą fanów. Okej, niedługo później szłam dalej. Nie wiem po co, ale szłam. Idę, idę a tu baaaaang. Kto siedzi na fotelu? Fotel na zakręcie, okeeeej. Nieważne. Siedzi sobie na nim Pattie. Tak strasznie zmęczona, że prawie usypiała. Porozmawiałam z nią chwilę, podziękowałam jej, za ten trud, który włożyła w to wszystko. Później zapytałam, czy wszystko okej chyba i poszłam. (JAK MOGŁAM JĄ ZOSTAWIĆ SAMĄ NA FOTELU? ... XD) Później się obudziłam. To chyba mój najlepszy sen ever. Pattie, Justin. xzdfefdcfdfcr.
3) Sen dość krótki. Więc, siedziałam w szkole na lekcji, lekcja jak lekcja- nuda, prawda? Zadzwonił dzwonek na przerwę, poszłam do szafki, nie wiem po co. Korytarz był pusty... Spojrzałam w stronę drzwi od toalety, a tam stał sobie Słoń. (Wojciech Zawadzki) Zupełnie sam, czaicie? :D Podeszłam powoli do niego, uśmiechnął się, cooo. Poprosiłam o zdjęcie, zgodził się. Później gadaliśmy chwilę i dalej nie wiem co się stało, chyba się obudziłam :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz