Już od kilku dni nic nie dodawałam. Kompletnie nic. Dlaczego? Brak weny, brak kopa na zapęd. Nie wiem, czy mam nadal prowadzić tego bloga, proszę pomóżcie mi. Czy kogokolwiek on interesuje? Jak się go czyta? Czy jest w miarę ok? Nie wiem. Niedługo z Waszą pomocą zadecyduję, co mam robić. Bo po co pisać, skoro nikt tego nie czyta? Nie wiem. Okej. Przejdźmy do "czegoś", co pewnie znów okaże się niczym.
Bla, bla. Coraz zimniej, chcę już zimę. Chcę sesję z lampkami świątecznymi, chcę siedzieć wieczorami przy oknie, w kolorowym pokoju, popijając gorącą czekoladę. Chcę leżeć na łóżku i mieć nad sobą dużo lampek na choinkę, jeżeli mowa o choince, to chcę już ją ubierać, ozdabiać, później okazywać sobie wzajemnie tą sztuczną miłość, bo przecież na święta tak trzeba. Chcę już iść na pasterkę, chcę lepić bałwana, chcę rzucać się śnieżkami. Chcę kulig. Jezu, chcę taki nastrój, serio. A w szkole? Zimno! Ale są plusy, prawda? Bitwy śnieżne, wspólne lepienie największego bałwana, a później psucie go z satysfakcją na twarzy, awwww. Suszenie rękawiczek na kaloryferach, ahahaha. Nacieranie się śniegiem. Zimo, potrzebujemy Cię!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz