Hej, i jak tam u Was, po świętach? Ja muszę przyznać,że prezenty dostałam całkiem spoko. Ale cóż, nie czułam tej świątecznej atmosfery w tym roku, ale o tym już pisałam. Ogólnie,to wigilia mi się nie podobała, mało tego,że trzeba dzielić się opłatkiem, to byłam u tej 'drugiej' babci, gdzie nie znałam połowy osób,eh. Nieważne, a co Wy dostaliście? Mam nadzieję, że coś 'fajnego'.
W pierwszy dzień świąt byłam u cioci. Najbliższa rodzina, wspólny obiad, itp. Sztucznie trochę. Ale nie narzekam, było na pewno sto razy lepiej, niż na wigilii.
W drugi dzień świąt przyjechała do nas rodzina, która mieszka troszkę daleko. Kiedy się o tym dowiedziałam, to raczej nie skakałam z radości... Otóż, zazwyczaj przyjeżdża z nimi mój kuzyn. Starszy kuzyn, którego z całego serca nie lubię. ZAWSZE, ale to zawsze, jak u mnie jest, wybucha kłótnia. Z jego winy najczęściej. No i co? Tym razem bez niej też się nie odbyło. Najlepsze jest to,że poniżał mnie przy innych kuzynach i kuzynkach, nikt mi nie pomógł, pomagali jemu :)))) Miło. No cóż, trochę zabolało, wiadomo, że słowa bardziej bolą, niż gdyby miał mnie uderzyć. Później nie miałam już siły już się z nim kłócić, ale zaczął obrażać mojego idola, więc nie wytrzymałam. Dobra, nieważne.
POZDRAWIAM :*
Liczba wyświetleń bloga.
niedziela, 29 grudnia 2013
niedziela, 22 grudnia 2013
halo!:*
To ten, robię Ci włama, bo chciałaś i ten i no. Wiesz, że kocham Cię
strasznie, księżniczko? Nie wiem co bym bez Ciebie zrobiła, jesteś
najważniejsza dla mnie. Nie wyobrażałam sobie, że mogłabym spotkać taką
osobę, aww, dziękuję Ci, że jesteś. NIE BĘDĘ ZAMULAĆ, JESTEŚ CIPKĄ I
JESTEŚ GŁUPIA I MNIE KOCHASZ I ŚMIERDZISZ OGÓRKAMI. CHCIAŁABYM TAK
STRASZNIE CIĘ W KOŃCU ZOBACZYĆ, ZMACAŁABYM CIĘ CAŁĄ, AŻ BYŚ MIAŁA MNIE
DOSYĆ. TEN NO, POZDRÓW ODE MNIE JUSTINA, JAK TAM KOŁO CIEBIE TERAZ
SIEDZI, ZEPSUŁAM SOBIE WŁAŚNIE MÓZG, BO OGLĄDAM JAKIEŚ ŚMIECI I JEM MOJE
SŁODZISZKI, WIĘC NIE ZDZIW SIĘ JAK COŚ TU ZROBIĘ. KOCHAM CIĘ, PIZDECZKO
Święta...
Hm, każdy teraz o świętach. Jak to cudowie będzie, jakie prezenty dostaniemy, pasterka, kolacja itp. Eh, niestety-ja świąt nie czuję. Zero śniegu, zero atmosfery. W sumie,to każdy jest dla siebie na siłę miły. Tak sztucznie jest, chociaż lubię gwiazdkę:) Cóż, może za rok będzie lepiej. Chciałabymżeby chociaż trochę śniegu spadło. Przed chwilką na Twitterze napisałam wesołcyh świąt wszystkim i moje interakcje ożyły. Jak to miło :) A z racji tego,że już we wtorek wigilia, to wszystkiego dobrego,dużo zdrowia,spotkania idoli, wymarzonych prezentów pod choinką i spełnienia marzeń, kocham Was,bardzo. Każdego z osobna, najmocniej, jak umiem. Jeszcze raz, wesołych! :) Ps. mam nadzieję, że nikt nie jest zagrożony :DDD Pozdrawiam.
piątek, 20 grudnia 2013
Sala Samobójców.
Na wstępie chciałam powiedzieć, że dzisiejszy post będzie dotyczył chyba każdemu znanego filmu pt. "Sala Samobójców". Jak dla mnie film jest świetny. Doskonale pokazał świat, w którym żyje dzisiajsza młodzież.
Nie będę Wam opowiadać całego filmu, bo to nie miałoby sensu, jeżeli chcecie, to obejrzyjcie go sobie. Wracając. Dominik pięknie opowiada o życiu, kiedy pani doktor z nim rozmawia, prawda? Bardzo spodobał mi się ten moment. Chłopak stara się zdobyć tabletki dla Sylwii, która polubił, mocno polubił. Była mu bliska,ale dziewczyna chciała się zabić. Planowała to z innymi graczami, już dawno. Nabrała odwagi i chciała zrobić ten krok. Chciała się zabić. Spójrzcie, kiedy Dominik ma już tabletki i ojciec odłącza mu internet, jak się czuje? Jest dumy z tego, że już niedługo zaniesie je Sylwii? Że wkrótce jego przyjaciółka odbierze sobie życie? Nie, jest załamany. Wychodzi, ma tabletki, idzie na impreze. Kazała mu czekać przy barze. Dominik nie widzi jej i idzie do toalety. Powoli zaczyna wyrzucać tabsy. Jednak, zostawia jedną na swojej ręce. Przygląda się jej, po czym połyka ją. Hm... Wkrótce bierze garść, popija je piwem, tak jak chciała zrobić to Sylwia i wychodzi z toalety. Tabletki zaczynają działać, spotyka całującą się parę w łazience. Nagrywa ich, zaczyna 'świrować'. Niedługo później to dwójka młodych ludzi nagrywa staczającego się Dominika. Nastolatek wychodzi z toalety, siada przy barze i nagle widzi Sylwię. Patrzy na niego zachęcająco. Podszedł do niej, zaczęłi tańczyć i pocałowali się, chłopak chyba uświadomił sobie,co zrobił, ponieważ łza spłynęła mu po policzku. Następnego dnia wszycy z Sali Samobójców czekają na Dominika, Sylwia zaczyna się martwić,dlaczego tak długo go nie ma. Na konto chłopaka wchodzi jego mama z wiadomością, że jej syn nie żyje. Wszyscy gracze wylogowują sie. Zostaje tylko Sylwia, ale po chwili wybiega z domu i zaczyna plakać. Na końcu filmu jest pokazane,jak Dominik w ostatnich chwilach jego życia próbował jeszcze się ratować, wkładając palce do gardła,ale to na nic. Płakał,kazał dzwonić po jego rodziców. Niestety-zmarł.
Myślę,że ludzie zrobili z Dominika kogoś, kim pewnie nigdy niechciałby być. To oni go zabili. Rodzice nie interesowali się nim,wiecznie zaprawcowani. Otwórzcie oczy. Spójrzcie,co się dzieje. Być może ktoś z Waszych znajomych potrzebuje pomocy. To wszystko przez ludzi.
sobota, 7 grudnia 2013
Dawno mnie tu nie było.
Wybaczcie,że nie pisałam,ale byłam zajęta, dużo nauki, i tak dalej. Święta już niedługo *-*, jaram się jak cholera, ale... właśnie, jest to "ale". U mnie to w ogóle nie ma śniegu. Padało raz, przez 3-4 godz, ale po 5 minutach niczego nie było... Ostatnio miewam różne nastroje, to mnie denerwuje, bardzo. Jest ok, a za chwilę pragnę umrzeć, też tak macie? Ciągle rozmyślam o minionych wakacjach. Dlaczego osoba,którą kocham, bardzo,bardzo mocno kocham, ma mnie gdzieś? Dlaczego się mną już nie interesuję? Było okej, a z dnia na dzień przestała się odzywać... Jak mogła mi to zrobić? Gdzie popełniłam błąd? Wątpię, że to czytasz, wątpię, że ktokolwiek to czyta, ale jeżeli już to robicie, to wiedzcie, że codziennie płaczę. Siadam i płaczę, nie mogę przestać. Może i się użalam nad sobą,nieważne,po to mam tego bloga. Jedyną osobą,która ratuje mi życie jest Justin, ale dobra. Wracając, dlaczego on mi to robi? Nie jestem zabawką, którą można się pobawić, a później iść do innej... Wiecie co? On to robił specjalnie, naprawdę. Pamiętam jeszcze te 6 słów,kiedy je wypowiedział, załamałam się. To był koniec, jedyne czego pragnęłam,to wrócić do pokoju, wskoczyć pod kołdrę i zacząć płakać. Żałuję teraz,że nie cofnęłam się i nie powiedziałam mu,jak bardzo mnie rani. (szedł z kolegą). Eh... Tak, to było w wakacje,nadal nie potrafię o nim zapomnieć. Kocham Cię, słyszysz? To tak cholernie boli... Dobranoc wszystkim:)
niedziela, 24 listopada 2013
Dla Was.
Kochani! Dziś napiszę kilka słów do osób, które sobie nie radzą. Jeżeli to czytasz, proszę, wiedz, że Cię kocham. Nie tnij się, błagam. Wiem, że to, co się z Tobą dzieje niszczy Cię od środka. Wiem, że jest cholernie źle. Nie chcesz żyć, prawda? Ze swojego doświadczenia wiem,że "będzie dobrze" nie pomaga. Co z tego, że tak mówią, skoro tak będzie, ani trochę? Pomyśl. Nie o innych. O sobie, kochanie. Pomyśl, co będzie kiedyś? Pełno blizn. Zniszczona psychika. Co powiesz swoim dzieciom, kiedy zapytają, dlaczego masz takie nadgarstki? Chowasz ręce, jakby miało to w czymkolwiek pomóc. Nie oczekujesz pomocy od innych, od przyjaciół. Nie chcesz być problemem. Rozumiem. Te pieprzone motylki, lub cokolwiek innego nie pomagają. To straszne. Codziennie o Tobie myślę, wiesz? Modlę się za Ciebie. Martwię się, że znów sobie coś zrobisz. Proszę, pomyśl. Pomyśl w końcu o sobie. Jesteś piękna, mądra, i d e a l n a, cudowna. Jesteś gruba? Co Ty opowiadasz? Jesteś szczupła, kochana. Pięknie wyglądasz, uwierz w siebie. Słucham? Nie zaprzeczaj! Stwierdzam tylko fakty, kwiatuszku. Kocham Cię, Kocham Cię, Kocham Cię, Kocham Cię, Kocham Cię, Kocham Cię, Kocham Cię, Kocham Cię, Kocham Cię, Kocham Cię, Kocham Cię, Kocham Cię, Kocham Cię, Kocham Cię, Kocham Cię, Kocham Cię, Kocham Cię, Kocham Cię, Kocham Cię, Kocham Cię, Kocham Cię, Kocham Cię, Kocham Cię, Kocham Cię, Kocham Cię, Kocham Cię, Kocham Cię, Kocham Cię, Kocham Cię, Kocham Cię, Kocham Cię, Kocham Cię, Kocham Cię, Kocham Cię, Kocham Cię, Kocham Cię, Kocham Cię, Kocham Cię, Kocham Cię, Kocham Cię. Jesteś piękna. Jesteś piękna. Jesteś piękna. Jesteś piękna. Jesteś piękna. Jesteś piękna. Jesteś piękna. Jesteś piękna. Jesteś piękna. Jesteś piękna. Jesteś piękna. Jesteś piękna. Jesteś piękna. Jesteś piękna. Jesteś piękna. Jesteś piękna. Jesteś piękna. Jesteś piękna. Jesteś piękna. Jesteś piękna. <3
piątek, 15 listopada 2013
Nie wiem.
Już od kilku dni nic nie dodawałam. Kompletnie nic. Dlaczego? Brak weny, brak kopa na zapęd. Nie wiem, czy mam nadal prowadzić tego bloga, proszę pomóżcie mi. Czy kogokolwiek on interesuje? Jak się go czyta? Czy jest w miarę ok? Nie wiem. Niedługo z Waszą pomocą zadecyduję, co mam robić. Bo po co pisać, skoro nikt tego nie czyta? Nie wiem. Okej. Przejdźmy do "czegoś", co pewnie znów okaże się niczym.
Bla, bla. Coraz zimniej, chcę już zimę. Chcę sesję z lampkami świątecznymi, chcę siedzieć wieczorami przy oknie, w kolorowym pokoju, popijając gorącą czekoladę. Chcę leżeć na łóżku i mieć nad sobą dużo lampek na choinkę, jeżeli mowa o choince, to chcę już ją ubierać, ozdabiać, później okazywać sobie wzajemnie tą sztuczną miłość, bo przecież na święta tak trzeba. Chcę już iść na pasterkę, chcę lepić bałwana, chcę rzucać się śnieżkami. Chcę kulig. Jezu, chcę taki nastrój, serio. A w szkole? Zimno! Ale są plusy, prawda? Bitwy śnieżne, wspólne lepienie największego bałwana, a później psucie go z satysfakcją na twarzy, awwww. Suszenie rękawiczek na kaloryferach, ahahaha. Nacieranie się śniegiem. Zimo, potrzebujemy Cię!
Bla, bla. Coraz zimniej, chcę już zimę. Chcę sesję z lampkami świątecznymi, chcę siedzieć wieczorami przy oknie, w kolorowym pokoju, popijając gorącą czekoladę. Chcę leżeć na łóżku i mieć nad sobą dużo lampek na choinkę, jeżeli mowa o choince, to chcę już ją ubierać, ozdabiać, później okazywać sobie wzajemnie tą sztuczną miłość, bo przecież na święta tak trzeba. Chcę już iść na pasterkę, chcę lepić bałwana, chcę rzucać się śnieżkami. Chcę kulig. Jezu, chcę taki nastrój, serio. A w szkole? Zimno! Ale są plusy, prawda? Bitwy śnieżne, wspólne lepienie największego bałwana, a później psucie go z satysfakcją na twarzy, awwww. Suszenie rękawiczek na kaloryferach, ahahaha. Nacieranie się śniegiem. Zimo, potrzebujemy Cię!
niedziela, 10 listopada 2013
W sumie, to nic.
"Przeglądając jej pamiętniki, odkryłem,że miała w zwyczaju ciąć się żyletkami. Nienawidziła swojego życia i samej siebie: uważała, że jest brzydka i gruba, notowała skrzętnie każdy połknięty kęs i każde odstępstwo od diety. A potem na jednej stronie znalazłem trzy słowa: "Tęsknię za mamą". Zapytałem jednego z policjantów z patrolu, czy jej matka nie żyje, ale on pokręcił przecząco głową.
-Siedzi w kuchni- odparł."
-Siedzi w kuchni- odparł."
sobota, 9 listopada 2013
Sny.
Całkiem niedawno śniły mi się naprawdę cudowne sny. Chciałabym je opisać :)
1) Zacznijmy od tego, że we śnie jechałam z siostrą samochodem, do babci. Rozmawiałyśmy. Dłuuugo rozmawiałyśmy. Przejeżdżałyśmy przez las i nagle na drogę wyskoczył nam jakiś mały krasnal. Okeej, stanęłyśmy, to "coś" podeszło do nas. Po chwili stworzenie jakby "urosło" i stanął przede mną Justin Bieber. Tak, tak schiza, wiem. Ale co było dalej? Później wszedł ze mną do samochodu, nadal nie mogłam wydusić z siebie słowa. Ale jak ogarnęłam się, wtuliłam się w Jusa, zaczęłam sobie robić z nim zdjęcia. Za chwilę obudziłam się ;') Awww, jeju, ten sen był taki piękny. Szkoda,że tak szybko się skończył :c
2) Szłam na spacer, po asfalcie. Gdy tak szłam, rozmyślałam o Justinie. W oddali zobaczyłam dość dużą grupę ludzi, chyba coś krzyczeli. Podeszłam do nich. Gdy byłam już blisko, wszystko słyszałam. Skandowali "Justin, Justin!". Nie wiedziałam, co się dzieje. Zapytałam jednej dziewczyny o co chodzi. Odpowiedziała mi, że zaraz ma być tu Bieber. Chce się spotkać z fanami, którzy nie mieli okazji go zobaczyć na żywo. Fuck, Justin, u mnie na wsi? o: Tyle ludzi? Bez policji, bez ochrony, bez niczego?! Raj. Każdy był ustawiony obok siebie. Nie czekałam długo. Szybko zobaczyłam wysokiego chłopaka, o brązowych włosach. Byłam pewna, że to Justin. Łzy zaczęły napływać mi do oczu. Nie wierzyłam, że to się dzieje naprawdę. Podchodził do fanek i do fanów, rozmawiał chwilkę, robił sobie z nimi zdjęcie, przytulał i szedł dalej. Boże. Zadzwoniłam po koleżankę jeszcze przed jego przyjściem. Nie wierzyła, ale przyszła. Była tak samo podekscytowana, jak ja. W końcu, Justin był już tak cholernie blisko mnie. Jeszcze tylko moja koleżanka i jakaś dziewczyna, jeju. Wyłam jak opętana. W końcu podszedł do mojej koleżanki, bardzo się ucieszyłam wraz z nią. Nadeszła moja kolej, stanął przede mną, zapytał chyba jak leci. Oczywiście w śnie, mówił po angielsku, ja też odpowiedziałam coś po angielsku (w śnie .___. XD) Zrobiłam sobie z nim zdjęcie. Objęłam go, a on mnie. Ciekawe uczucie. Trzymać swój cały świat w ramionach. To coś pięknego. Niespotykanego. Przecież Justin jest dla mnie wszystkim.Wracając. Później jeszcze długo stałam, aż skończy spotkania ze wszystkimi fanami. Tak strasznie płakałyśmy z koleżanką. Całe roztrzęsione. Jeju. Justin, co Ty ze mną robisz? :) Gdy skończył, pojechał gdzieś, ale jeszcze pożegnał się ze wszystkimi, chyba coś powiedział. Ogarniałam się przez godzinę, z resztą fanów. Okej, niedługo później szłam dalej. Nie wiem po co, ale szłam. Idę, idę a tu baaaaang. Kto siedzi na fotelu? Fotel na zakręcie, okeeeej. Nieważne. Siedzi sobie na nim Pattie. Tak strasznie zmęczona, że prawie usypiała. Porozmawiałam z nią chwilę, podziękowałam jej, za ten trud, który włożyła w to wszystko. Później zapytałam, czy wszystko okej chyba i poszłam. (JAK MOGŁAM JĄ ZOSTAWIĆ SAMĄ NA FOTELU? ... XD) Później się obudziłam. To chyba mój najlepszy sen ever. Pattie, Justin. xzdfefdcfdfcr.
3) Sen dość krótki. Więc, siedziałam w szkole na lekcji, lekcja jak lekcja- nuda, prawda? Zadzwonił dzwonek na przerwę, poszłam do szafki, nie wiem po co. Korytarz był pusty... Spojrzałam w stronę drzwi od toalety, a tam stał sobie Słoń. (Wojciech Zawadzki) Zupełnie sam, czaicie? :D Podeszłam powoli do niego, uśmiechnął się, cooo. Poprosiłam o zdjęcie, zgodził się. Później gadaliśmy chwilę i dalej nie wiem co się stało, chyba się obudziłam :)
1) Zacznijmy od tego, że we śnie jechałam z siostrą samochodem, do babci. Rozmawiałyśmy. Dłuuugo rozmawiałyśmy. Przejeżdżałyśmy przez las i nagle na drogę wyskoczył nam jakiś mały krasnal. Okeej, stanęłyśmy, to "coś" podeszło do nas. Po chwili stworzenie jakby "urosło" i stanął przede mną Justin Bieber. Tak, tak schiza, wiem. Ale co było dalej? Później wszedł ze mną do samochodu, nadal nie mogłam wydusić z siebie słowa. Ale jak ogarnęłam się, wtuliłam się w Jusa, zaczęłam sobie robić z nim zdjęcia. Za chwilę obudziłam się ;') Awww, jeju, ten sen był taki piękny. Szkoda,że tak szybko się skończył :c
2) Szłam na spacer, po asfalcie. Gdy tak szłam, rozmyślałam o Justinie. W oddali zobaczyłam dość dużą grupę ludzi, chyba coś krzyczeli. Podeszłam do nich. Gdy byłam już blisko, wszystko słyszałam. Skandowali "Justin, Justin!". Nie wiedziałam, co się dzieje. Zapytałam jednej dziewczyny o co chodzi. Odpowiedziała mi, że zaraz ma być tu Bieber. Chce się spotkać z fanami, którzy nie mieli okazji go zobaczyć na żywo. Fuck, Justin, u mnie na wsi? o: Tyle ludzi? Bez policji, bez ochrony, bez niczego?! Raj. Każdy był ustawiony obok siebie. Nie czekałam długo. Szybko zobaczyłam wysokiego chłopaka, o brązowych włosach. Byłam pewna, że to Justin. Łzy zaczęły napływać mi do oczu. Nie wierzyłam, że to się dzieje naprawdę. Podchodził do fanek i do fanów, rozmawiał chwilkę, robił sobie z nimi zdjęcie, przytulał i szedł dalej. Boże. Zadzwoniłam po koleżankę jeszcze przed jego przyjściem. Nie wierzyła, ale przyszła. Była tak samo podekscytowana, jak ja. W końcu, Justin był już tak cholernie blisko mnie. Jeszcze tylko moja koleżanka i jakaś dziewczyna, jeju. Wyłam jak opętana. W końcu podszedł do mojej koleżanki, bardzo się ucieszyłam wraz z nią. Nadeszła moja kolej, stanął przede mną, zapytał chyba jak leci. Oczywiście w śnie, mówił po angielsku, ja też odpowiedziałam coś po angielsku (w śnie .___. XD) Zrobiłam sobie z nim zdjęcie. Objęłam go, a on mnie. Ciekawe uczucie. Trzymać swój cały świat w ramionach. To coś pięknego. Niespotykanego. Przecież Justin jest dla mnie wszystkim.Wracając. Później jeszcze długo stałam, aż skończy spotkania ze wszystkimi fanami. Tak strasznie płakałyśmy z koleżanką. Całe roztrzęsione. Jeju. Justin, co Ty ze mną robisz? :) Gdy skończył, pojechał gdzieś, ale jeszcze pożegnał się ze wszystkimi, chyba coś powiedział. Ogarniałam się przez godzinę, z resztą fanów. Okej, niedługo później szłam dalej. Nie wiem po co, ale szłam. Idę, idę a tu baaaaang. Kto siedzi na fotelu? Fotel na zakręcie, okeeeej. Nieważne. Siedzi sobie na nim Pattie. Tak strasznie zmęczona, że prawie usypiała. Porozmawiałam z nią chwilę, podziękowałam jej, za ten trud, który włożyła w to wszystko. Później zapytałam, czy wszystko okej chyba i poszłam. (JAK MOGŁAM JĄ ZOSTAWIĆ SAMĄ NA FOTELU? ... XD) Później się obudziłam. To chyba mój najlepszy sen ever. Pattie, Justin. xzdfefdcfdfcr.
3) Sen dość krótki. Więc, siedziałam w szkole na lekcji, lekcja jak lekcja- nuda, prawda? Zadzwonił dzwonek na przerwę, poszłam do szafki, nie wiem po co. Korytarz był pusty... Spojrzałam w stronę drzwi od toalety, a tam stał sobie Słoń. (Wojciech Zawadzki) Zupełnie sam, czaicie? :D Podeszłam powoli do niego, uśmiechnął się, cooo. Poprosiłam o zdjęcie, zgodził się. Później gadaliśmy chwilę i dalej nie wiem co się stało, chyba się obudziłam :)
środa, 6 listopada 2013
Przyjaciółki.
Siedzę na Skype z Natalią, Rudą, Amandą i Piotrkiem :D Gadamy o wszystkim i o niczym.
Chcę opisać Natalkę, i Patrycję. Jakie są? Natalia jest kochana. Pomaga mi, zawsze. Siedzę z nią w ławce na wychowawczej, aww szaleństwo XD na religii, na w-f czasem też:D Jest moją przyjaciółką. Kocham ją. Nie zamieniłabym jej na nikogo innego.
Patrycja, jest moim rudzielcem <3 Słodziakiem, czasami mnie wkurza i chciałabym ją zabić ahah, ale kocham ją, serio. Kicia *-*
Może i to było bez sensu, ale chciałam pokazać, jak bardzo mi na nich zależy i jak bardzo je kocham.
Chcę opisać Natalkę, i Patrycję. Jakie są? Natalia jest kochana. Pomaga mi, zawsze. Siedzę z nią w ławce na wychowawczej, aww szaleństwo XD na religii, na w-f czasem też:D Jest moją przyjaciółką. Kocham ją. Nie zamieniłabym jej na nikogo innego.
Patrycja, jest moim rudzielcem <3 Słodziakiem, czasami mnie wkurza i chciałabym ją zabić ahah, ale kocham ją, serio. Kicia *-*
Może i to było bez sensu, ale chciałam pokazać, jak bardzo mi na nich zależy i jak bardzo je kocham.
wtorek, 5 listopada 2013
Jesteśmy na skypie.
Siedzimy na Skypie i gadamy przez kamerkę. Gadamy też na 6obcy.pl i dodajemy do rozmowy, spróbuj szczęścia. Może akurat natrafisz na nas:) Julia, Natalia i Ruda :DDD
Pozytywnie.
Wczoraj gadałam z koleżanką, miałam doła mówiłam, że wolałabym umrzeć, niż widzieć smutek na twarzy Justina. Żaliłam się jej. Pomogła mi, strasznie. Później nie miała już z czego pisać, więc napisała tylko, że na pewno będzie dobrze, że mam ją i że mam wiedzieć, iż ona i Justin na pewno gdzieś na mnie czekają. Tak bardzo ją kocham. xx Natalia i Ruda też mi bardzo pomagają. Kocham moich przyjaciół. XOXO
Jeju, dziękuję. 100!
Dopiero teraz weszłam na bloga, znudzona i zmęczona odrabianiem matematyki, ok... Patrzę, a tu BANG, mega, mega miłe zaskoczenie. Stuknęła mi 100 odwiedzeń bloga. Kocham Was, dziękuję. Serio. Jesteście wspaniali. Zakładając go, myślałam, że nikt nie będzie tego czytał, w sumie nie wiedziałam, czy będę pisać systematycznie, itp. A teraz? 100 *-* Jeju, aż mi się ciepło w serduszku robi. Zaraz idę gadać przez Skype z moimi kochanymi dziewuszkami :D Natalią i Rudą, aww. Jeszcze raz serdecznie dziękuję. Wszystkim. Pozdrawiam. xoxo
poniedziałek, 4 listopada 2013
Zapomniałabym.
Jak wróciłam do domu, to szybko rzuciłam się na laptopa. Pewnie zapytacie,dlaczego?Dlatego, że wyszła nowa piosenka Justina. W końcu poniedziałek, prawda Beliebers? #BadDay. Jeju, jakie to jest idealne,perfekcyjne, cudowne, kochane, piękne *-*. Ubóstwiam jego głos, tak bardzo. Jest taki idealny. Serio? Tak, mówię w 100% serio. Justin jest takim wyjątkowym kimś w moim życiu. Jest wszystkim, dla mnie. Nieważne, co sobie pomyślicie, czytając to. Chcę, żebyście wiedzieli, jak bardzo, bardzo go kocham. Ciekawe, czy ktoś doczytał, co? :D
Co u mnie? ;')
Dzisiaj w szkole było jak zawsze- nudno. Znów musiałam patrzeć na te wszystkie fałszywe twarze. Już od rana miałam dość, chciałam tylko szybko wrócić do domu, położyć się do łóżka i pieprzyć to wszystko. Dopiero minął poniedziałek. Jeszcze tak długo, do wolnego... Irytują mnie osoby, które wiedzą lepiej, czego chcę, kim jestem w środku i zarzucają mi, rzeczy, których tak naprawdę nie było. Dobra, nic. Nie będę o tym gadać. Po prostu wiem o sobie na pewno więcej niż ludzie ze szkoły, haloo.
Nie mam jakoś weny. Może jeszcze coś kliknę dzisiaj. Kocham Was, serio dajecie mi porządnego kopa w tyłek tym, że czytacie moje wpisy.
niedziela, 3 listopada 2013
Noc.
W nocy nie mogę spać. Leżę i myślę. Myślę nad błędami, jakie popełniłam. Myślę nad tym, jak czasem ludzie potrafią ranić. Niedawno się umyłam. Siedziałam,długo. Zamyślona. Zaraz idę coś porysować. Dobranoc, dzisiaj już nie kliknę niczego. I tak za dużo napisałam. Dziękuję za to, że czytacie, co piszę.
Jakoś tak smutno.
Myślę, myślę... i w sumie uświadomiłam sobie, że jestem zniszczona od środka. Codziennie przyjmuję dużo krytyki, ale daję radę. Muszę dać radę. Dziwię się, że czytasz teraz moje wypociny (xd). Tak dużo się dzieje, tak szybko. To straszne. Niby jest dobrze, ale za chwilę jednak nie jest. Chwilami nie wiem, co się dzieje. Zazwyczaj udaję, zakładam sztuczny uśmiech, idę do szkoły. Oni nie zauważą. Nigdy nie zauważają. -Hej co tam?
- *nic, w sumie to źle, chciałabym Ci to wszystko powiedzieć, ale nie mogę się żalić, jestem gruba, jestem brzydka, nienawidzę siebie, nienawidzę swojego ciała, nienawidzę swojego brzucha, rąk* Jest OKEJ, a tam?
"Jeśli chcesz, bym zniknęła, zniknę w jednej chwili. Nie martw się, to nie Twoja wina... Już dawno umarłam."
- *nic, w sumie to źle, chciałabym Ci to wszystko powiedzieć, ale nie mogę się żalić, jestem gruba, jestem brzydka, nienawidzę siebie, nienawidzę swojego ciała, nienawidzę swojego brzucha, rąk* Jest OKEJ, a tam?
"Jeśli chcesz, bym zniknęła, zniknę w jednej chwili. Nie martw się, to nie Twoja wina... Już dawno umarłam."
Hejty.
Od niedawna można zauważyć, to że zazwyczaj zazdrosne nastolatki obrażają młodych artystów, którym powiodło się w życiu. Weźmy przykład One Direction. Pięciu chłopaków, którzy zrobili karierę, kocha ich pół świata, w tym większość to dziewczyny, ale Ty i tak powiesz, że są nikim. Osiągnęli więcej, niż Ty osiągniesz przez całe swoje życie, ale Ty znów i tak powiesz, że jesteś lepszy. Mają dziewczyny, są szczęśliwi, coś Ty przecież to banda gejów, prawda? Drugi przykład: Selena Gomez. Co ona Ci zrobiła? NIC. Nawet nie znasz jej osobiście, nie wiesz jaka jest. Nie słuchasz jej utworów, a bierzesz się za ocenianie jej. Trzeci przykład: Justin Bieber. Ludzie obrażacie go, bo jest gejem, tak? To nic, że miał i pewnie będzie miał dużo dziewczyn, że był szczęśliwy z Seleną, to nic nie znaczy, ani trochę. Przecież hejtowanie jest takie modne, będziesz fajny, jak wyrazisz swoje zdanie na temat młodej gwiazdy słowami tj. "dziwka", "gej" "lesbijka" itp. Do czego to prowadzi? Do niczego. Ludzie ogarnijcie się. Ranicie tych artystów. Przecież to też ludzie, mają uczucia, halo. Może i potrafią pokazać, że są twardzi, ale nie wiesz, co czują w środku. Mogą być załamani...
To straszne uczucie widzieć smutek na twarzy ukochanego Ci idola . Wiesz jak to boli? Wolałabym umrzeć, niż kolejny raz zobaczyć np. płaczącego Harrego, Justina, płaczącą Selenę, Demi, Miley.
Myślę, że po przeczytaniu tego posta, niektórzy ludzie zmądrzeją. Dziękuję, za przeczytanie. Chociaż wątpię, że ktoś wytrwał do końca.
Przemyślenia.
Dzisiejsza pogoda...od rana leje, dla niektórych jest fatalna. A dla mnie? Dla mnie jest idealna. Kocham deszczowe dni, wtedy można przemyśleć dużo, ważnych spraw. Popełniamy błędy, nie mamy czasu ich naprawić? Nie, to nie tak. Nie mamy chęci ich naprawić, boisz się, że znów coś pójdzie nie tak. Łatwo powiedzieć, że ludzie zaraz i tak zapomną o tym, co się stało. Otóż źle myślisz. Ludzie tylko czekają na to, żebyś upadła. Później wbiją Ci nóż w plecy i zaczną wypominać, co zrobiłaś nie tak. Bierz się za swoje życie, wierzę w Ciebie!
Żyletka.
Coraz większa ilość młodych ludzi zasięga po żyletkę. Z jakiego powodu? Większość ma swoje problemy, z którymi sobie nie radzi, dlatego też chce wyładować swoje emocje na nadgarstku, udzie bądź innej części ciała. Ludzie, którzy "tną się" mają bardzo słabą psychikę. Pierwsze cięcia są delikatne. Na próbę. Z dnia na dzień chcą więcej. Nie ważne już, czy to będzie żyletka. Zaczynają robić to coraz mocniej, do krwi. Później nie mogą żyć bez samookaleczenia się. Ból zaczyna sprawiać im przyjemność. Nie są świadomi tego, że później będą cholernie żałować. Zostaną blizny, dużo blizn. Młodzież zasięgająca po żyletkę myśli, że ludzie ich nie rozumieją. Nikt ich nie szanuje. Po części to prawda. Ludzie są coraz mniej tolerancyjni. Mają gdzieś, że taka osoba bardzo łatwo przyjmuje do siebie, to co inni jej powiedzą. Wyzywają od nienormalnych. Dlaczego? Przecież to też ludzie, a traktujecie ich jak nikogo. Też mają uczucia, jasne? Pomyśl i zamiast obrażać, pomóż. Naprawdę, uwierz mi. Nie jest łatwo.
sobota, 2 listopada 2013
Nastolatki i alkohol.
Myślę, że warto poruszyć temat nastolatków i alkoholu. Temat może się okazać całkiem trafny, lub też nie. Kliknę kilka moich przemyśleń ;d
Otóż nastolatkowie często zaczynają chodzić na imprezy, prawda? Zaczynają też na nich pić. Do upadłego, bo liczy się tylko to. Moim zdaniem, nie ma nic w tym takiego fajnego, jak Wam się wydaje. Pijesz, staczasz się. Co potem? Potem problemy. W domu, w szkole. Nawiązujesz nowe znajomości. Popadasz w złe towarzystwo. Towarzystwo, w którym żeby być fajnym trzeba się schlać, a później "przelizać" się z pierwszym lepszym chłopakiem, po pijaku. Zostawiasz swoich dawnych przyjaciół, a na końcu nie zostaje Ci tak na prawdę nikt. Ludziom od picia znudzisz się, a dawni przyjaciele, których jeszcze niedawno tak kochałaś odejdą. Dlaczego? Dlatego, że ich odtrąciłaś zawierając nowe znajomości. Przecież w takich grupach młodych ludzi, ludzi pod wpływem alkoholu nietrudno o nieszczęście. Możesz zacząć też brać narkotyki, ale to już całkiem inna historia, na inny post.
Myślę, że ktoś to przeczyta :) I proszę Was... uważajcie na siebie:))
Zapoznanie.
Cześć:) Postanowiłam założyć bloga. Nie wiem, czy "coś" z tego wyjdzie, no ale warto próbować, prawda? Postaram się blogować w miarę moich możliwości, nie oszukujmy się nie jestem jakąś wybitną pisarką:D Może trochę słów o mnie: Lubię grać w Minecrafta haha, co:DD piłkę nożną, lubię siedzieć na Facebook'u, Twitterze i Tumblrze. Chcę ogarnąć troszkę bloga i dodam pierwszy, lepszy już (mam nadzięję :D) post.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)


